Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
#325904
by Manta
Please Log in or Create an account to join the conversation.
przyroda, ludzie
Less
More
- 2941 posts
- Thank you received 45815
O 14:19 Wanda przyleciała poruszona. Pokrzykiwała, patrzyła do góry. Za jej plecami dwukrotnie pojawił się sokół, najpewniej Czajnik. Myślę, że oboje czymś się denerwowali.
Mamy takie hipotezy: Wandę (i Czajnika) mogą płoszyć jakieś roboty: stukanie, porządki na dole, przyjeżdżające ciężarówki. Drugą hipotezę podsunął Kotu, który będąc w pewnej odległości od Wrotkowa widział jak latały tam dwa mniejsze ptaki w typie sokola i nad nimi jeden wielki...być może myszołów.
Wanda dość długo się odzywała spoglądając do góry.
Podczas pobytu przy gnieździe siedziała na końcu barierki, czyściła pióra. Zanuciła coś w pewnym momencie kłaniając się.
Była w budce dwie minuty. Odleciała o 16:37.
A za chwilę już na poręczy meldował się Czajnik. Ponawoływał, pourzędował w zwyczajowych miejscach.
O 16:50, kiedy siedział na końcu barierki zaczęło padać. Nie bardzo mu się to spodobało, bo przeszedł pod okno. Trochę poczekał, że może przestanie - nie przestawało, w dodatku wiało, więc skoczył pod dach. Stanął na progu, obrócił się, otrzepał.
O 17:06 pobiegł na koniec barierki, postał, popatrzył. Rozłożył skrzydła. Odleciał o 1708.
Mamy takie hipotezy: Wandę (i Czajnika) mogą płoszyć jakieś roboty: stukanie, porządki na dole, przyjeżdżające ciężarówki. Drugą hipotezę podsunął Kotu, który będąc w pewnej odległości od Wrotkowa widział jak latały tam dwa mniejsze ptaki w typie sokola i nad nimi jeden wielki...być może myszołów.
Wanda dość długo się odzywała spoglądając do góry.
Podczas pobytu przy gnieździe siedziała na końcu barierki, czyściła pióra. Zanuciła coś w pewnym momencie kłaniając się.
Była w budce dwie minuty. Odleciała o 16:37.
A za chwilę już na poręczy meldował się Czajnik. Ponawoływał, pourzędował w zwyczajowych miejscach.
O 16:50, kiedy siedział na końcu barierki zaczęło padać. Nie bardzo mu się to spodobało, bo przeszedł pod okno. Trochę poczekał, że może przestanie - nie przestawało, w dodatku wiało, więc skoczył pod dach. Stanął na progu, obrócił się, otrzepał.
O 17:06 pobiegł na koniec barierki, postał, popatrzył. Rozłożył skrzydła. Odleciał o 1708.
Last edit: 13 Oct 2026 22:40 by Manta.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-10-15 09:14:33
raktoja
2026-10-12 22:14:35
awas
2026-10-14 13:51:10
Gawi
2026-10-12 22:00:52
anika
2026-10-13 14:15:26
Bożka
2026-10-13 18:36:57
Dorcia
2026-10-13 06:52:55
Fryckowa2008
2026-10-17 18:35:02
evanelina
2026-10-13 04:31:31
ElenG
2026-10-13 07:54:36
#325906
by Manta
Please Log in or Create an account to join the conversation.
przyroda, ludzie
Less
More
- 2941 posts
- Thank you received 45815
Dzisiaj parę minut po szóstej zjawił się Czajnik na końcu barierki. Trochę gadał.
Niedługo potem drugi sokół podleciał do niego od tyłu i go stąd wykurzył.
Myślę, że to była Wanda, która chciała zmobilizować partnera nie do spotkania stacjonarnego, tylko do spaceru w powietrzu.
Ale on chyba nie miał na to ochoty, bo szybko wrócił.
Ciokał trochę, przeszedł na próg, przeczesał się, spoglądał za siebie.
Podczas tej wizyty dwa razy był w budce, za drugim razem nawet nieco dłużej, bo około siedmiu minut. Działał nieśpiesznie, wyglądał przez okno, skubnął jakieś stare piórko.
Po siódmej uznał, że jest już gotowy na spotkanie z Wandą i budka też odpowiednio przygotowana. Poleciał i przyprowadził partnerkę.
Pogadali chwilę w środku.
Po spotkaniu on poleciał, ona pokręciła się jeszcze, podołkowała. Znalazła jednak coś co Czajnik przeoczył, a należało to wyrzucić 😉 - o 7:08 wyszła z małymi piórkami w dziobie: jedno z nich poleciało i ona za chwilę też.
Niedługo potem drugi sokół podleciał do niego od tyłu i go stąd wykurzył.
Myślę, że to była Wanda, która chciała zmobilizować partnera nie do spotkania stacjonarnego, tylko do spaceru w powietrzu.
Ale on chyba nie miał na to ochoty, bo szybko wrócił.
Ciokał trochę, przeszedł na próg, przeczesał się, spoglądał za siebie.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Podczas tej wizyty dwa razy był w budce, za drugim razem nawet nieco dłużej, bo około siedmiu minut. Działał nieśpiesznie, wyglądał przez okno, skubnął jakieś stare piórko.
Po siódmej uznał, że jest już gotowy na spotkanie z Wandą i budka też odpowiednio przygotowana. Poleciał i przyprowadził partnerkę.
Pogadali chwilę w środku.
Po spotkaniu on poleciał, ona pokręciła się jeszcze, podołkowała. Znalazła jednak coś co Czajnik przeoczył, a należało to wyrzucić 😉 - o 7:08 wyszła z małymi piórkami w dziobie: jedno z nich poleciało i ona za chwilę też.
This message has an attachment image.
Please log in or register to see it.
Last edit: 13 Oct 2026 20:56 by Manta.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-10-15 09:14:40
awas
2026-10-14 13:51:18
Gawi
2026-10-13 09:13:57
anika
2026-10-13 14:15:37
Bożka
2026-10-13 18:38:07
Dorcia
2026-10-13 07:22:49
Fryckowa2008
2026-10-17 18:35:35
ElenG
2026-10-13 07:56:31
#325908
by Manta
Please Log in or Create an account to join the conversation.
przyroda, ludzie
Less
More
- 2941 posts
- Thank you received 45815
Potem było kolejne spotkanie.
Czajnik przyleciał o 7:36, potem dołączyła Wanda.
Nie wyglądało mi to na randkę, raczej na naradę: czy jest bezpiecznie, czy ciągle jakieś niepokoje.
Chyba uznali, że na razie panuje względny spokój; Wanda poleciała, Czajnik jeszcze został w środku. Odleciał szybko o 7:39.
Wanda wróciła na róg barierki o 7:44. Odzywała się i kłaniała. Potem spokojnie siedziała,
ale znowu musiała zobaczyć partnera, bo ciokała i zerkała w dół.
Siedzi w tym samym miejscu nadal.
Czajnik przyleciał o 7:36, potem dołączyła Wanda.
Nie wyglądało mi to na randkę, raczej na naradę: czy jest bezpiecznie, czy ciągle jakieś niepokoje.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Chyba uznali, że na razie panuje względny spokój; Wanda poleciała, Czajnik jeszcze został w środku. Odleciał szybko o 7:39.
Wanda wróciła na róg barierki o 7:44. Odzywała się i kłaniała. Potem spokojnie siedziała,
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
ale znowu musiała zobaczyć partnera, bo ciokała i zerkała w dół.
Siedzi w tym samym miejscu nadal.
This message has attachments images.
Please log in or register to see it.
Last edit: 13 Oct 2026 21:02 by Manta.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-10-15 09:14:49
awas
2026-10-14 13:51:25
Gawi
2026-10-13 09:14:04
anika
2026-10-13 14:15:52
Bożka
2026-10-13 18:38:47
radan
2026-10-13 12:52:37
Fryckowa2008
2026-10-17 18:36:09
evanelina
2026-10-13 08:58:50
ElenG
2026-10-13 07:57:08
#325911
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 1053 posts
- Thank you received 18593
Siedziałaby może jeszcze długo, gdyby nie wystraszyły jej o 11.10 jakieś głośne odgłosy robót, po których odleciała nagle w kierunku ul. Budowlanej.
Reszta dnia przebiegła lubelskim rezydentom na pilnowaniu budki, na zmianę - jedno kończyło dyżur, drugie przylatywało na zastępstwo. Oboje są trochę niespokojni, więc może jest jakiś powód. Jednak odstraszania jakimś głośnym terkotaniem nie ma, więc raczej nikt niepowołany nie kręci się w bliskiej odległości od gniazda.
Popołudniowy "harmonogram" dyżurów :
14.51 - 14.57 Wanda
Najpierw widoczny był lot sokoła na niebie, a za chwilę wylądowała Wanda na barierce. Głośno ciokała, rozglądała się, zadzierała głowę do góry.
Po dłuższej chwili weszła do budki, gdzie przez około pięć minut porozglądała się, poskubała podłoże, w międzyczasie spoglądając coraz to na zewnątrz. Potem wyszła na próg i zaraz odleciała.
15.42 - 15.52 Wanda
Wanda przyleciała przed wejście i znów coś ją interesowało/niepokoiło na górze komina. Po trzech minutach przeniosła się na koniec belkii stamtąd też obserwowała górne partie komina. Po pięciu minutach weszła do budki, ale tylko na moment, bo zaraz była już z powrotem na poręczy. Cały czas coś nie dawało jej spokoju.
Zaraz potem odleciała.
15.52 - 16.33 Czajnik
Chwilkę po odlocie Wandy przyleciał Czajnik; on też wydawał się jakiś niespokojny - ciokał, spoglądał nad budkę. Po czterech minutach wszedł do budki, gdzie pogłębił dołek, poszperał w podłożu, ale też zerkał na zewnątrz. O 16.00 przeniósł się na koniec belki, obserwował, skubał piórka. Po mniej więcej pół godzinie przeszedł bliżej drzwi i znów popiskiwał.
Zaraz potem odleciał.
Reszta dnia przebiegła lubelskim rezydentom na pilnowaniu budki, na zmianę - jedno kończyło dyżur, drugie przylatywało na zastępstwo. Oboje są trochę niespokojni, więc może jest jakiś powód. Jednak odstraszania jakimś głośnym terkotaniem nie ma, więc raczej nikt niepowołany nie kręci się w bliskiej odległości od gniazda.
Popołudniowy "harmonogram" dyżurów :
14.51 - 14.57 Wanda
Najpierw widoczny był lot sokoła na niebie, a za chwilę wylądowała Wanda na barierce. Głośno ciokała, rozglądała się, zadzierała głowę do góry.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Po dłuższej chwili weszła do budki, gdzie przez około pięć minut porozglądała się, poskubała podłoże, w międzyczasie spoglądając coraz to na zewnątrz. Potem wyszła na próg i zaraz odleciała.
15.42 - 15.52 Wanda
Wanda przyleciała przed wejście i znów coś ją interesowało/niepokoiło na górze komina. Po trzech minutach przeniosła się na koniec belkii stamtąd też obserwowała górne partie komina. Po pięciu minutach weszła do budki, ale tylko na moment, bo zaraz była już z powrotem na poręczy. Cały czas coś nie dawało jej spokoju.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Zaraz potem odleciała.
15.52 - 16.33 Czajnik
Chwilkę po odlocie Wandy przyleciał Czajnik; on też wydawał się jakiś niespokojny - ciokał, spoglądał nad budkę. Po czterech minutach wszedł do budki, gdzie pogłębił dołek, poszperał w podłożu, ale też zerkał na zewnątrz. O 16.00 przeniósł się na koniec belki, obserwował, skubał piórka. Po mniej więcej pół godzinie przeszedł bliżej drzwi i znów popiskiwał.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Zaraz potem odleciał.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
This message has attachments images.
Please log in or register to see it.
Last edit: 13 Oct 2026 22:41 by Bożka.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-10-15 09:15:00
awas
2026-10-14 13:51:34
Gawi
2026-10-13 22:26:47
Manta
2026-10-13 20:43:27
Efa
2026-10-13 21:16:47
Fryckowa2008
2026-10-17 18:36:40
evanelina
2026-10-13 21:30:27
#325912
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 1053 posts
- Thank you received 18593
Ciąg dalszy dyżurów:
16.33 - 16.37 Wanda
Przyleciała na koniec barierki, rozglądała się wokół, jak poprzednio. Za chwilę zaczęła się odzywać i zmierzać w kierunku drzwi, w tym czasie wysoko w górze widoczny był przelot sokoła (wyglądał mi na pustułkę, ale może się mylę).
Wanda ciokała, patrzyła w górę, potem ucichła. O 16.36 weszła do budki, pogłębiła dwa arzy dołek, porozglądała się, wyszła na próg i zaraz odleciała.
16.38 - 17.14 Czajnik
Wizytę Czajnika poprzedził daleki lot sokoła, zapewne Wandy. Samczyk wylądował przed drzwiami, a w tym czasie Wanda zrobiła nawrót i przeleciała w oddali w lewo. Czajnik stał i ciokał, rozglądał się, pewnie szukając partnerki. Po minucie wszedł do budki, zapraszał popiskując. Wanda się nie zjawiła, więc wyszedł zaraz na próg i zajął się toaletą.
O 16.43 przeszedł na koniec poręczy, stał, obserwował. O 14.14 odleciał.
17.48 - 18.09 Wanda
Najpierw widać było przelot sokoła nad placem i zaraz potem wylądowała przed wejściem Wanda. Teraz ona ciokała zapraszając, a Czajnik latał dołem . Zaraz przeszła na koniec barierki, obserwowała, czyściła piórka. O 18.06 przeszła bliżej wejścia, znów zapraszała zerkając pod podest.
Potem skoczyła w dół na główkę, zatoczyła łuk i zniknęła gdzieś pod podestem (pewnie tam, gdzie wcześniej spoglądała).
Ta wizyta zakończyła pracowity, sokoli dzień (oczywiście dla podglądaczy ).
16.33 - 16.37 Wanda
Przyleciała na koniec barierki, rozglądała się wokół, jak poprzednio. Za chwilę zaczęła się odzywać i zmierzać w kierunku drzwi, w tym czasie wysoko w górze widoczny był przelot sokoła (wyglądał mi na pustułkę, ale może się mylę).
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Wanda ciokała, patrzyła w górę, potem ucichła. O 16.36 weszła do budki, pogłębiła dwa arzy dołek, porozglądała się, wyszła na próg i zaraz odleciała.
16.38 - 17.14 Czajnik
Wizytę Czajnika poprzedził daleki lot sokoła, zapewne Wandy. Samczyk wylądował przed drzwiami, a w tym czasie Wanda zrobiła nawrót i przeleciała w oddali w lewo. Czajnik stał i ciokał, rozglądał się, pewnie szukając partnerki. Po minucie wszedł do budki, zapraszał popiskując. Wanda się nie zjawiła, więc wyszedł zaraz na próg i zajął się toaletą.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
O 16.43 przeszedł na koniec poręczy, stał, obserwował. O 14.14 odleciał.
17.48 - 18.09 Wanda
Najpierw widać było przelot sokoła nad placem i zaraz potem wylądowała przed wejściem Wanda. Teraz ona ciokała zapraszając, a Czajnik latał dołem . Zaraz przeszła na koniec barierki, obserwowała, czyściła piórka. O 18.06 przeszła bliżej wejścia, znów zapraszała zerkając pod podest.
This image is hidden for guests.
Please log in or register to see it.
Please log in or register to see it.
Potem skoczyła w dół na główkę, zatoczyła łuk i zniknęła gdzieś pod podestem (pewnie tam, gdzie wcześniej spoglądała).
Ta wizyta zakończyła pracowity, sokoli dzień (oczywiście dla podglądaczy ).
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
This message has attachments images.
Please log in or register to see it.
Last edit: 13 Oct 2026 21:41 by Bożka.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-10-15 09:15:13
raktoja
2026-10-13 21:36:02
awas
2026-10-14 13:51:44
Gawi
2026-10-13 22:26:57
Manta
2026-10-13 20:46:02
radan
2026-10-13 19:55:36
Efa
2026-10-13 21:18:15
Fryckowa2008
2026-10-17 18:37:04
evanelina
2026-10-13 21:30:42
Moderators: dziuniek, Ciuciek
Time to create page: 0.390 seconds
